poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział III


El idąc do kawiarenki następnego dnia rozmawiała z Cece o tajemniczym znajomym  poznanego wczoraj na ulicy. Wiedziała że może go już więcej nie zobaczyć , bo cóż miasteczko liczyło ponad 20 tys mieszkańców , ale jeżeli cały czas wolny spędza w cukierni to są małe szanse by  znowu spojrzeć w jego niebieskie oczy.

  Dzień był słoneczny, a niebo błękitne, jak zwykle. Jak co dzień  wiele osób spędzało czas w Smile. Najlepiej sprzedawało się muf finki które Cece zamawiała w zaprzyjaźnionej piekarni , tylko je ozdabiał w różne wzory a czasami pisała pistoletem do kremów inicjały na specjalne okazje. Była mistrzynią w dekorowaniu i pieczeniu ciast.

- Cześć.- odezwał się Jack przy ladzie.

-Cześć .- oznajmiła Elena dość zaskoczona widokiem przyjaciela.- Czy ty nie miałeś jutro przyjechać ?-spytała.

-Tak , ale spotkanie szybko się skończyło i postanowiłem zrobić ci niespodziankę – w tym momencie wargi Jack’a dotknęły policzka El.

- To niespodzianka się udała. Ciocia właśnie przyniosła ciepłe muf finki może chcesz jedną?

- Jasne, one są przepyszne.

Jack wziął dwie babeczki z polewą czekoladowa i posypka. Rozmowa z nim a Elena zawsze pocieszała ją nawet w najgorszych chwilach: dodawał jej otuchy lub rozbawiał. Nie było żadnego tematu o którym nie rozmawiali.

Przed zakończeniem jej zmiany , zajrzała jak zwykle do księgi gości która leżała przy drzwiach frontowych. Wpisywali się do niej osoby siedzące lub przybywające w kawiarence, zawierała imię oraz datę zadowolonych klientów.

-Cześć. – usłyszała znajomy głos za plecami.

- Hej. – odpowiedziała brunatowi którego spotkała poprzedniego dnia.

- To ta z jednych najlepszych miejsc w stanie, gdzie można pogadać ze znajomymi?- uśmiechnął się w stronę Eleny z przymrużeniem oka.

- Ta jest zdecydowanie jedyna w swoim rodzaju- mrugnęła w stronę Toby’go  oraz pokazując fartuszek z inicjałami cukierni.- są tu najlepsze przysmaki- dodała.

- Pozwól że to sam ocenię. W twoim towarzystwie jeżeli pozwolisz.

- No nie wiem… -odpowiedziała Elena  udając  niedostępną ale jej coś nie wyszło i wybuchła śmiechem.- Jestem jeszcze w pracy … - wymamrotała….

wtorek, 6 maja 2014

Rozdział II


Elena jak zwykle wstała rano by pomóc ciotce w cukierni ‘Smile’ – a nie był to taki zwykły budynek w którym można było kupić coś słodkiego lecz można było w nim usiąść , porozmawiać ze znajomymi słuchając najnowszych hitów . Muzyka była puszczana by każdy mógł spokojnie pogadać bez podnoszenia głosu . Te miejsce jest znane dla każdego mieszkańca. Ciotka Eleny ma na imię Cece , uwielbia nawiązywać nowe znajomości i wtrącać się w prywatne życie swej siostrzenicy.

  - Ciociu, mogę dziś wyjść wcześniej ?- spytała Elena robiąc pierwszy krok ku ladzie.

-Coś się stało?

-Chciałam dzisiaj  kupić sukienkę na festyn, ale jeżeli  jestem potrzebna w ‘smile’ to mogę pójść jutro.

- Jasne, idź i kup coś fajnego . Słyszałam że ma być tam Jack .

Elena spojrzała na ciotkę i się zaśmiała- Cece on jest tylko moim przyjacielem nic więcej.

- Tak, oczywiście .- mrugnęła w stronę siostrzenicy.

 
            Elena wyszła z cukierni zamyślona tą cała rozmową z jej najbliższą osobą w jej życiu ( straciła rodziców w wypadku samochodowym, mąż Cece także tam zginął ) – przecież ona miała tą jedyną prawdziwą miłość więc może sie nie myli do … .

-Przepraszam, jak dojść do szpitala ? Jestem tu przejazdem i pomyliłem drogę. – nagle , przerwał jej rozmyślenia chłopak który zaczepił ja na chodniku. Miał ciemno brązowe włosy i niebieski oczy które wpatrywały się w nią.

-Skręć w lewo przy zegarmistrzu, jedź prosto aż do pierwszego prawego zakrętu i znajdziesz tam szpital. – uśmiechnęła się.

- Dzięki. Mieszkasz tutaj ?- odwzajemnił swoim uśmiechem .

-  Tak, jako obywatelka tego miasteczka zachęcam to odwiedzenia naszych kawiarenek , są najlepsze w tym stanie….- przechwalając co jest ciekawego  do zobaczenie, miała nadzieje że znowu zobaczy swojego rozmówcę … .

- Z chęcią wstąpię do tych najlepszych miejsc w stanie. Mam na imię Toby .

- A ja Elena. Miło mi cię poznać. Na długo tu przyjechałeś? – spytała.

- Jak na razie to tylko kilka dni zostanę tutaj, a później się okaże.- oznajmił Toby.

- To życzę miłego pobytu w naszych skromnych progach.

Przez całą rozmowę uśmiech nie schodził im z twarzy. Elena dowiedziała się także że, jej nowy przyjaciel jest doktorem który ubiega się o pracę w Newchance. Po kilku minutach pogawędki  zadzwonił Toby’mu telefon i musiał szybko pojawić się w szpitalu. Tego dnia też , El kupiła sukienkę i śliczne dodatki do niej .

  - A co ty taka szczęśliwa? – spytała Cece, gdy ujrzała siostrzenice całą w skowronkach wchodzącą do domu.

- A nic takiego, poznałam  fajnego chłopaka gdy wychodziłam ze Smile. – wymamrotała druga cześć zdania pod nosem , by ciotka nie usłyszała.

- Znam go? No oczywiście że go znam butterfly leg ( częste powiedzenie Cece gdy nie wiedziała o czymś i próbowała się domyśleć) . Kto to? No powiedź mi? Czy to ten syn Mr. Roltter’a ?Słyszałam że jest porządnym człowiekiem a to tego jaką prace ma , jest adwokatem. … - Cece mówiła i mówiła aż w końcu przerwała jej Elena.

- Nie, to nie Roger.

- To kto? No powiedź, ładny jest? Inteligentny? Zabawny?

-Nie znasz go Cece, jest on przejazdem, bo może dostać prace w naszym mieście ale musi się tam dostać, jest wielu chętnych na to stanowisko. Po kilku minutach rozmowy miałam wrażenie że go znam od wielu lat. Ma na imię Toby i …-przerwała jej ciotka.

- Poczekaj , to ja zazwyczaj gadam za dużo , weź głęboki oddech i opowiadaj.- ciągnęła tą rozmowę dalej.

- Pójdę lepiej spać bo musze jutro rano wstać , dobranoc ciociu

-Ale… No dobra. Słodkich snów .- Powiedziała to , wiedząc że Elena i tak już  jej nie słucha. 

poniedziałek, 5 maja 2014

Rozdział I

   Newchance to miasteczko jak każde inne: są tu biznesmeni a także ci którzy nie maja co do garnka włożyć.  Położone jest niedaleko jeziora Blueeye – te nazwę otrzymało od cudownej, błękitnej a zarazem przezroczystej tafli wody . W samym centrum miasta jest wiele kawiarni , sklepów o różnej tematyce.
  Klimat panujący między mieszkańcami jest uprzejmy i życzliwy , chodź znajdzie się paru wrednych ludzi, którzy będą za wszelką cenę niszczyć wasze życie. Do takich osób można zaliczyć Mrs. J-Elle de Drouer’e ( chodź każdy nazywa ją Jade ) – ma bzika na punkcie swojego trawnika przed domem- gdy zauważyła że małe dziecko biega po nim , od razu zadzwoniła na policje (skarżyć ze jakiś wariat chce zniszczyć jej dom)- tak to właśnie najlepszy przykład jej zachowania.  

  Do historii tej społeczności można zaliczyć cudowne love story z szczęśliwym zakończeniem a także z tymi którymi każdy choćby raz w życiu się borykał. 

Witam

 Na tym stworzonym przeze mnie blogu , chciałabym zawrzeć moje autorskie opowiadanie . 


Kilka słów o nim:
 Wszystko będzie działo się w małym miasteczku Newchance. Historia o miłości która będzie miała dobre czy tragiczne zakończenie? hmmmm.. dowiesz się w trakcie czytania :) Romans , dramat czy komedia ? Tego dowiesz się także czytając.

 Jeżeli spodoba Ci się proszę napisz co o nim sądzisz :) Każdy komentarz będę brała pod uwagę.
 Więc pozostało mi jedno :)
       Miłego czytania :)